liczyc poczwornego tostera także zestawu puszek. Polka przy zlewu byla zastawiona naczyniami, a wsrod Mary Wagner napelnila szklanka oraz podala mi ja. Woda miala -Pochodzi kobieta z Kalifornii? - spytalem, by podtrzymac konwersacja. - Spośród bieżących bliskości? -Ach, nie - odparla. - Akurat spośród właśnie piaknych jako obecne. -Z bieguna polnocnego. - Temu zartowi towarzyszyl zawstydzony usmiech. Potrzasnela glowa. - A jesli nie z sa- szkanki Nowej Anglii. mego bieguna, toż chociaż z krótkich okolic -Sprobuje zgadnac: z Maine? Dodaje pani wrazenie mie- -Nie, dziakuja. Wystarczy. Wyjala mi z raki do polowy oprozniona szklanke oraz lOdtttocihi W aktualnym okresie rozpatalo sia pieklo. Najpierw uslyszalem tupot ciezkich butow na ze\*riatrz dachu oraz glosne krzyki. Jakby w tejże indywidualnej chwili boczne drzwi zostaly wybite wsrod ogluszajacego halasu pekajacego drzewa również szkla. Wtedy pojedyncze stalo sie z drzwiami z początku. Do kuchni z obu części odwiedziliśmy policjanci w kuloodpornych kamizelkach, z bronia skierowana w Wizji Wagner. Wypuscila z rak szklanke, usuwaj choćby nie bylo slychac, jak rozwscieczylo. sie stlukla. Kuchnia wypelnila sie glosnymi wrzaskami poli- cjantow oraz przerazliwym krzykiem Mary. -Wynoscie sie spośród mojego bloku! Nic nie zrobilam! Zabierz- cie ze mnie lapy! Czego dążycie? Unioslem znacznie swoja odznake, nie majac pewnosci, czyli typy z oddzialu szturmowego wiedza, kim istnieję. -Na podloge! - Pistolet dowodcy wciaz byl skierowany w piers Mary. - Kladz sie! Natychmiast! Na podloge! Wystarczylo parę chwili, by zmienic Mary Wagner w przyjazny wrak. Bladzila nieprzytomnie oczami po calym pomieszczeniu, nie mogac na zerem skupic wzroku. Zdawala sie nie slyszec sie przyznala? wrzeszczacego na nia policjanta. -Na podloge! - krzyknal ponownie. Cofala sie w ochronnej pozycji, ze skulonymi ramionami, Goła stopa nastapila na stluczona szklanke. Krzyknela z bolu oraz szarpnela sie w koniec, jakby ktos ja uderzyl. Jej dodatkowa klasa posliznela sie na rozlanej wodzie, Mary zamachala rekami jak wiatrak, po czym upadla na podloge. W ulamku sekundy znalazla sie przy niej liczba szturmowa. Dwaj pracowniki przekrecili ja twarza do podlogi oraz związali rece za plecami. Inny blyskawicznie przeczytal jej prawa;wedlug mnie za mocno, aby mogla je zrozumiec. Ktos dotknal mojego lokcia oraz szepnal mi do ucha: -Zechce pan laskawie pojsc ze mna? usiasc. -Prosze pana... - Funkcjonariusz ponownie ujal mnie zbytnio lokiec, jednak ja gniewnie strzasnalem jego reke. -Trzeba opatrzyc te kobiete - oswiadczylem. Nikt mnie toż nie slyszal, a jesli nawet slyszal, ostatnie nie zareagowal. -Czyli dziewczyna zrozumiala, co powiedzialem? - spytal funk- cjonariusz, ktory aresztowal Mary Wagner. Potrzasnela glowa, lezac caly czas twarza do podlogi. Bylem pewny, ze nie dotarlo do niej ani samo slowo. -Musi pani powiedziec "tak" czyli "nie". Pytam dalej policjantow oraz uklaklem kolo niej.